Trzask
wyłącznika zasygnalizował, że woda w czajniku właśnie się
zagotowała. Opierająca się o blat kuchennej szafki kobieta leniwie
otworzyła oczy wracając z zadumy do rzeczywistości. Myślami była w domu, w
ciepłym, zazwyczaj niezaścielanym łóżku. Nocna zmiana w pracy zapowiadała się
jak zwykle ospale, lecz miała nadzieję, że filiżanka aromatycznej, mocnej kawy
- jedna z wielu, którą jeszcze wypije - wprowadzi ją w odpowiedni środoczwartkowy
nastrój.
sobota, 5 grudnia 2015
czwartek, 12 listopada 2015
Aktywny w Szaleństwie ...i Sadze o Zychyrianie (Wywiad z Tonym!)
Mam przyjemność przeprowadzenia wywiadu z moim Przyjacielem w Fantastyce –
Tonym, twórcą „Sagi o Zychyrianie”
Saga o Zychyrianie - strona na fecebooku.
- Cześć Tony. Powiedz co u Ciebie słuchać? Jakiś czas temu zasmuciła nas
wiadomość, że przerywasz prace nad pisaniem „Sagi” ze względów osobistych i
zdrowotnych. Czy już wszystko porządku?
Miło mi, że zadałeś te pytania. Witam Cię serdecznie Stary Wujku. Wiem, że
wielu z was wiernych fanów Sagi zasmuciła wiadomość o przerwaniu prac nad Erą
Ognia i Popiołu. Potrzebowałem czasu na regenerację. Wypaliłem się w swoim
sensie i zaszło w moim życiu wiele poważnych zmian. Postanowiłem powrócić do
przeszłości, czyli opuścić wielkie miasto i zaszyć się na jakiś czas na
prowincji – we wspaniałym mieście Kętrzyn. Tam poprzez wiele przemyśleń
odtworzyłem to w sobie co miałem kiedyś przelać na papier. Teraz znowu to jest
i znów powróciła ta wspaniała twórczość. Czy wszystko w porządku? Aktualnie tak
i wszystko się miewa, że będzie jeszcze lepiej.
Tony we własnej osobie!
piątek, 9 października 2015
Aktywny w Szaleństwie ...i Cyberpunku.
Cyberpunk od jakiegoś czasu nie
jest już tylko nurtem w literaturze czy kinematografii. Stał się
rzeczywistością oddziałującą na każdego człowieka. Nie wszyscy zdajemy sobie z
tego sprawę ponieważ nie dostrzegamy w
sposób namacalny jego wpływu na nasze życie.
Cyberpunk to rozległy temat, nie
można go opisać w jednej krótkiej nocie. Teraźniejszości wszak nie da się
streścić. Postaram się w kliku zdaniach przybliżyć „cyberpunkową wizję” świata,
w którym funkcjonujemy.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Aktywny w Szaleństwie ...i Schronie Przeciwatomowym numer 13
Notatki do nieopublikowanego wywiadu z inż. Andrzejem S; projektantem schronów przeciwatomowych, przeprowadzonego w dniu 31.01.2015 roku, przez Dominikę W. redaktorkę „Atomowych Nowin”
„[…] Pani kochana! To będzie koszmar! Mówię to teraz, żeby
nie było później jakichś nieporozumień. Sam projektowałem ten grób! Nie, zaraz!
Ja oczywiście zaprojektowałem schron przeciwatomowy, według mojej najlepszej
wiedzy oraz przy współpracy z najlepszymi autorytetami w dziedzinach budownictwa,
fizyki, atomistyki, przeróżnych inżynierii… oraz innych przydatnych w tym
projekcie specjalistów. Nie ukrywam tego, poprosiłem również o pomoc kilku twórców
powieści fantastyczno naukowych.
czwartek, 5 marca 2015
Aktywny w Szaleństwie ...i w "Hopkins" (Kompednium X-Com)
Deszcz cichutko uderzał o szklany dach mieszkania na 20
piętrze w jednym z nowojorskich bloków. Było już późno po 10 rano, a
właściciel domu jeszcze mocno spał w swoim rozbebeszonym łóżku. W całym
mieszkaniu panował istny bałagan. Były tam porozrzucane ubrania, butelki,
przewrócona szafa z książkami, a słuchawka luźno zwisała z telefonu
przymocowanego na ścianie. Całość ta niekorzystnie wpływała na ocenę
właściciela. Chociaż książki, które leżały koło szafki: S.W.A.T - Rufiego,
Złamany Miecz - Thythwacka oraz Ostatni Rozkaz - Kubańczyka były największymi
bestsellerami na świecie. Takich książek nie mógł posiadać byle kto, samo zero,
tylko człowiek inteligentny, bogaty, zajmujący dobre stanowisko w pracy,
zarabiający duże pieniądze. I rzeczywiście, w łóżku spał Zbigniew Hopkins -
prawie najlepszy agent FBI w kraju. To on w roku 1998 był na koncercie
Kosynierów i wyszedł rozebrany do naga na scenę. To on pomógł przejść starej
babci przez ulicę, a później ją zabił bo mu podziękowała. To on jako dobry
obywatel swojej ojczyzny przeleciał córkę Billa Clintona. Wszystko to
świadczyło, że był on jednak kompletnym idiotą, ale nie do końca. Miał swoje
mieszkanie, a tam w Stanach, za gówno nie dostaje się kanciapy.
Bohater w swoim mieszkanku.
piątek, 30 stycznia 2015
Aktywny w Szaleństwie ...i w "Alien Incident"
Obudziłem
się. Wszechstronne ciepło dało mi rozkosz ulgi i miałem teraz pewność, że nie
leżę gdzieś pod mostem. Usiadłem na łóżku przecierając zaropiałe oczy. Spałem w
ubraniu, gdyż wróciłem nad ranem z nocnej libacji u mojego kumpla z Orion
Burger. Podszedłem do regału i włączyłem kasetę Kosynierów. Dwa głośniki 200W
umieszczone po bokach mego łóżka dały o sobie znać.
Mój pokój
Wyszedłem chwiejnym krokiem
z pokoju kierując się w lewą stronę. Doszedłem do pokoju na końcu korytarza.
Zapaliłem światło i stało się. Wypieprzyło korki na całym piętrze, bo trzeba
przyznać, że mój dom, a właściwie dom wujka Alberta, u którego spędzam wakacje,
jest dwupiętrowy. Zszedłem schodami na dół i poszedłem do kuchni, gdzie z
kredensu wyjąłem zapasowe korki. Poszedłem teraz do piwnicy i włożyłem korek.
Zadziałało, bo znowu słychać było Kosynierów. Niebyła to taka zwykła piwnica,
mieściło się w niej laboratorium mojego wujka, który miał fioła na punkcie
robienia wynalazków i tak np. zrobił łapkę na muchy na samo naprowadzane
rakiety. Wiecie, rakieta dosięga celu, czyli muchy i bum… nie ma muchy.
Przebąkiwał też coś o maszynie teleportującej. Stał też tam jego własny
komputer, którego nie pozwalał mi nigdy dotykać, ale teraz przecież wujka nie
było. Włączyłem go i oczom moim ukazał się komunikat:
środa, 7 stycznia 2015
Aktywny w Szaleństwie ...i w Schronie Przeciwatomowym
Dobry
system…
- No jak nie w Schronie to gdzie? – zapytałem. Co Ty w ogóle mówisz?… Przecież wiesz, że…
Ech… No po co tak mówisz?... Gdzie indziej przetrwaliby wojnę? Nie było innej
możliwości i przecież wiesz o tym… Uczysz się o tym nawet w szkole… jakby to
było coś, czego nie można zauważyć…
No już dobrze Ian… uspokój się… Szkoda
się denerwować. -
odparła leżąca na łóżku Shani. Czy to już
pogdybać nie można… „Co by było gdyby?”…
Wiesz, korzystam z okazji, że mogę rozmyślać o różnych rzeczach, nawet o takich... Od kiedy Ci to przeszkadza?
-
Dobrze już. Rozmyślaj sobie o tym. Jakoś
nie mam dzisiaj do tego głowy. Do niczego nie mam!... czuję się rozbity.
Przepraszam…
-
No nie możesz być rozbity Mistrzu Ianie…
wszak to Ty dzisiaj będziesz wielkim Kreatorem… Już nie mogę się doczekać. Nie
zmienisz chyba zdania i nas zawiedziesz… na kilka godzin przed? – do
rozmowy dołączył milczący do tej pory chłopak.
-
Nie, nie… wszystko dobrze Bob. Damy radę
ze wszystkim… Nie patrzcie się tak na mnie, dam radę… Shani przepraszam, mów
dalej…
-
A czy to jest o czym mówić więcej? Hmm… Tak
swoją drogą… Jak można myśleć o czymś, o czym się nie wie? Jeżeli nie zdajemy
sobie z czegoś sprawy, nie możemy o tym myśleć… tak?
-
Ano… ale ktoś kiedyś musi o tym „czymś
nie do pomyślenia” zacząć myśleć, bo nie byłoby.. chociażby różnych wynalazków.
Chociaż…
-
Masz rację… - wtrąciła się Shani i
usiadła na łóżku… Ja to czasem myślę
sobie, jak to jest tam na zewnątrz…
-
Chyba wszyscy myślimy… -
powiedziałem. Całe to rozmyślanie jest
ciekawe. Ale całe nasze życie i… naszych rodziców upłynęło właśnie w tym
miejscu… Kolejne pokolenie, które się urodzi… będzie… hmm… jakie to słowo?…
Będzie żyło tym miejscem?… Czy wyjdziemy stąd kiedyś się pytasz? To co tutaj,
to całe nasze życie…. Pomimo, że wiemy,
że jest coś na zewnątrz, to w tym
miejscu, w którym jesteśmy teraz dajemy sobie doskonale radę ze wszystkim…
Myślę, że wszyscy… W sumie nie ma dla nas tego „czegoś na zewnątrz”… To „coś na
zewnątrz” nie istnieje… Rozumiecie mnie?
-
Zostaniesz filozofem - odparła Shani…
Rozumiemy… doskonale.
Bob
jak to miał w zwyczaju, przysłuchiwał się rozmowę… i teraz tylko pokręcił
głową… Po chwili powiedział: Znalazłem książkę
Shani, muszę iść… Spotykamy się za kilka godzin… według planów?
-
Ja też już muszę iść. Do zobaczenia
niedługo – powiedziałem i wyszedłem z pomieszczenia za Bobem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






