Nasza przygoda z Pyrkonem zaczęła się kilka miesięcy temu, kiedy zachęceni relacjami zeszłorocznych Pyrkonowiczów, spontanicznie podjęliśmy decyzję - jedziemy! Nie jesteśmy konwentowymi wyjadaczami. Do tej pory, za sprawą Starego Wujka i w jego towarzystwie, braliśmy udział tylko w lubelskich konwentach - Falkon, Starfest, Lubelskie Dni Fantastyki, Lubikon, 3K6, Świderkon.
Bilety na Pyrkon kupiliśmy w pierwszej dostępnej turze. Karnet normalny 3-dniowy z 3 tokenami (to takie jakby kupony do rezerwacji miejsc na wydarzenia, na które obowiązywały zapisy) dla jednej osoby kosztował nas 308,41zł. "Dużo" pomyśleliśmy. Ale w końcu żyje się raz. Szybko okazało się, że to całkiem niewiele w porównaniu do cen noclegów w Poznaniu i okolicach. Kiedy zobaczyliśmy czterocyfrowe kwoty za nocleg dla naszej trójki, szybko doszliśmy do wniosku, że sen nie jest nam niezbędny. W końcu Pyrkon to impreza, która szczyci się tym, iż trwa nieprzerwanie przez 54 godziny, więc i my wykorzystamy do maksimum czas spędzony w Poznaniu i pobawimy się przez całą noc. W dodatku w tym roku była to Noc Kupały, na Pyrkonie zaplanowano jej obchody. Nie będziemy się nudzić!
