Początek roku 2026 to czas powrotów do miejsc, które mnie ukształtowały! Już 10 stycznia, w czasie imprezy SAGA - one-shot RPG day, wróciłem na ulicę Narutowicza w Lublinie, przy której, w domu moich Starych, Przedwiecznych Przyjaciół, prawdopodobnie we wrześniu 1999 roku rozegrałem swoją pierwszą sesję RPG. Teraz, w otoczeniu nowych Przyjaciół, prowadziłem system Psia Krew II.
Natomiast wrzesień 1999 roku i pierwsze walki z goblinami w Warhammerze nie odbyłyby się, gdybym nie poznał Przyjaciela z ławki szkolnej – Arkadiusza w… Zespole Szkół Elektronicznych przy ul. Wojciechowskiej 38, gdzie w tym roku odbył się Festiwal Fantastyki Falkon!
A jak jeszcze napiszę, że moja obecna Drużyna RPG/planszówkowa grała w gry przy jednym stole z moim pierwszym Mistrzem Gry – Michałem, obecnie wielkim podróżnikiem…
Tak! Koło się zatoczyło.
Ileż to lat minęło? Nieważne! Nie ma już czasu przeszłego. Wszystko to teraźniejszość!
Mija 21 dni od zakończenia Falkonu. Czas starego człowieka nie pozwolił wcześniej siąść do klawiatury. Jak ktoś, kto jeszcze płynie, ale już kra nad nim zamarza, chwytam się aktualnych chwil – gier, rozgrywek, czytania ostatnich książek z kupki wstydu. Coraz bardziej staję się sentymentalny…
Wracamy do relacji, mam nadzieję.
Zamykam oczy i widzę wpis Błażeja Pasternaka, który gdzieś na początku października 2025 żegna się z funkcją głównego organizatora Falkonu. „Powodzenia na szlaku”. Błażej brał również czynny udział przy pierwszych StarFestach i to właśnie na IV Fantastycznym Festiwalu Wyobraźni StarFest, dzięki młodej i pełnej energii Shiro, poznaję Stacha, który będzie głównym organizatorem tej edycji Falkonu.
Pierwsze info, pierwsze zdjęcia – standardowo naklejam ulotkę na drzwiach mojego gabinetu w pracy.
„Czas ponownie zebrać drużynę”.
Przez kolejne tygodnie analizujemy wieści, w końcu program, instaluję na telefonach aplikację Imprezownik i ustawiamy się na miejscu.
Po 24 latach, w otoczeniu stałej, wypróbowanej ekipy – m.in. Magdy, Daniela i Tomasza – idę do mojej szkoły! Są emocje, wszak przez sześć lat byłem tu praktycznie codziennie. Wolny krok, rzekłbyś nonszalancki. Rozglądam się, patrzę co się zmieniło przez ten czas.
„Tu był sklep, w którym kupowaliśmy kapustę kiszoną”.
Nic nie rozpoznaję. Chodnik ten sam, ale reszta…?
Teraz pracuję z kolegą, który kiedyś był moim nauczycielem WF-u i nadal uczy w tej szkole. Wszyscy jesteśmy starzy!.
Szybki zakup biletów. Broni nie wnosimy, więc nikt nas nie sprawdza. Możemy rzucić się w wir konwentowej zabawy.
Tu, gdzie jest żarcie, były kiedyś szatnie. Portier nie ma już zabudowanej portierni. Kiedyś przychodziło się tu po kredę do tablicy, teraz pisze się flamastrami. Nie ma też wiszącego telefonu – najpierw na żetony, potem na karty – bo niby po co?
Idziemy oddać ubrania.
Mój kolega z pracy Karol, z którym prowadzę grupę dla graczy w planszówki i RPG, i z którym normalnie spotkalibyśmy się teraz przy konwentowym stole, rozłożył się w strefie atrakcji i z Sparking Void… puszcza bączki! My też to zrobimy!
Bardzo dobrze! Karol na koniec imprezy stracił głos, ale dzielnie pokazuje swoją pasję innym. Wcześniej nie jeździł na konwenty, ale udało się go namówić na pierwszy – prawdopodobnie StarFest dwa lata temu. O to w tym wszystkim chodzi! „Trzeba się rozwijać”
Kurtki oddane. Mamy trzy piętra do zwiedzania.
Na korytarzach i w salach rozłożyli się wystawcy, prezentując i zachwalając swoje rzeczy. Wszystko zwiedzamy dokładnie – oglądamy, jeżeli można, dotykamy, rozmawiamy, przybijamy piątki, robimy zdjęcia do albumu rodzinnego.
Każdy znajdzie tu coś dla siebie: fani mangi i anime, militariów, książek, komiksów, gadżetów, RPG, planszówek i karcianek.
Wszędzie nowe i znajome twarze – a wszyscy miłośnicy fantastyki.
Pierwsza sprawa, najważniejsza – szukamy gamesroomu. Witamy się z ekipą, która to wszystko obsługuje. Mamy do dyspozycji korytarz i dwie sale. Zaglądamy przez niewielkie okienka… Ludzie już grają!
Potem okaże się, że miejsca mogłoby być nieco więcej. Za dużo osób lubi planszówki. Wszyscy mili, sympatyczni, czasami młodzi trochę za głośni, ale nie ma problemu z kompletowaniem stołów. Zawsze znaleźliśmy miejsce do grania. Do grania bez prądu jeszcze wrócimy.
Żywieckie Stowarzyszenie Fantastyki „Parzenica” ze swoim retro sprzętem, pomysłami i pozytywną energią dopiero się rozkłada. Przez całą imprezę przegramy u nich kilka chwil w takie gry jak Quake III Arena czy Worms Armageddon. Standardowo odpalam jeszcze ukochanego Morrowinda. Gdzieś z daleka widziałem organizowane przez nich oraz Jedi Order konkursy i turnieje, ale nie brałem udziału. Najważniejsze, że ludzie się dobrze bawili.
W jednej sali (108) Franciszek Piątkowski ze swoim Uniwersum Powiernika i Marek Farfos ze stoiskiem Fundacji „Ku Przeszłości”. Rozmawiamy o życiu, planach, XIX edycji Dni Jakuba Wędrowycza (17–19 lipca 2026), o grze fabularnej Powiernicy oraz o karciance Żerca, którą możemy przetestować. Zabraliśmy cztery talie i z Madzią zrobiliśmy testy, zdjęcia z rozgrywki. Zbiórka na grę już za chwilę. Bardzo klimatyczne grafiki, zapowiada się ciekawie. Będzie w kolekcji!
Kolejne dni na Falkonie przelatują za szybko. Ale, ale… przecież to impreza, która nieprzerwanie trwa przez trzy dni. Tutaj w nocy też są atrakcje i gry. Gdybym był młodszy…
Ogrywamy w różnych konfiguracjach osobowych między innymi: Łupieżców, Ślimaki, Przebiegłe Wielbłądy, Żercę, Wiedźmin: Przygodową Grę Karcianą, Colt Express, Świat Dysku: Wiedźmy oraz Deep Sea Adventure, którą prezentuje nam Mikołaj.
Kiedyś, bardzo dawno temu, chciałem nauczyć się grać w karciankę DooM Trooper. Karty miałem w rękach, ale nikt z nas nie wiedział, o co w niej chodzi, pomimo czytania instrukcji i przeglądania artykułów w Magii i Mieczu. Na Falkonie widziałem turniej tej gry. Największym zaskoczeniem byli jego uczestnicy – chłopaki starsi, poważni z zachowania… i poważnie też wyglądający ;) Pełna kultura, zupełnie inny klimat niż reszta bywalców konwentów. Ja malutki gdzieś zaglądałem spod łokci, patrząc jak grają… ale nadal nic nie rozumiałem.
W gamesroomie odbywała się sesja w grę fabularną Equestria: Puść Wodze Fantazji. Bardzo lubię ten system, ale wygląd Mistrza Gry, przebranego za Discorda. Czapki z głów!
W sobotę ustawiony jestem z moim pierwszym Mistrzem Gry – Michałem, z którym mam cały czas nieprzerwany kontakt. Teraz mogliśmy przybić piątki z jego dziećmi, pogadać na spokojnie o czasach przeszłych i teraźniejszości, o grach oraz jego wyprawach – bo z niego potężny podróżnik! Wszystko to przy planszy lub kolejnych turach w Worms. Widzimy się też w niedzielę i ustawiamy się na kolejne imprezy.
Spotykam też Tomasza, dyrektora Centrum Kultury i Promocji w Piotrowicach. Znamy się długo – jeszcze z czasów Festiwalu Śladami Singera w Bychawie w 2015 roku, gdzie wspólnie robiliśmy projekt „Promocja Dobrych Życzeń” na podstawie mojego pomysłu z opowiadania pod tytułem… Pod tytułem… Dwa dni próbuję sobie przypomnieć.
Michał ma o czym opowiadać, a Tomek ma miejsce, w którym można to robić… Może jeszcze coś z tego powstanie i dojdzie do jakiejś wystawy zdjęć i prelekcji.
Jeżeli chodzi o prelekcje – zakreśliłem kilka w aplikacji Imprezownik, ale czas przy planszy leci inaczej (kto napisał, że ta gra ma czas rozgrywki tylko 15 minut??!?).Udało się zahaczyć chociaż o kilka, między innymi Popularność i specyfika słowiańskiej fantastyki czy spotkanie autorskie z Katarzyną Wierzbicką.
Gdzieś z sal słychać muzykę, drużynowe karaoke trwa w najlepsze. I chociaż żadnej piosenki nie znam, wygląda to bardzo dobrze. Młodzież tańczy, śpiewa. Ja tylko na weselu… Są też gry na refleks… Jak Oni to robią, że zdobywają punkty?
Z ludźmi od 3k6 Festiwal Gier i Popkultury 2026 rozmawiamy o ich nadchodzącej imprezie. Serdecznie Was zapraszam – chociaż i tak pewnie będziecie. IV edycja odbędzie się w Zespole Szkół nr 1 im. Władysława Grabskiego w Lublinie. Ostatnio byliśmy tam za sprawą Nejiro 10 - Tanabata Fest.
W końcu udaje się chwilę porozmawiać z prezesem Federacji Fantastyki Feniks – Krzysiem Misiem. Rozmawiamy o życiu, fantastycznych inicjatywach, publikacjach, portalu Paradoks (gdzie dawno temu prowadziłem dział Zew Cthulhu), planach, koncertach, bibliotece w nowym lokalu przy ulicy Namysłowskiego 29a. Rozmawiamy też o tym, że na Lubelszczyźnie mamy wielu wspaniałych – czasem aktywnych, czasem trochę „ukrytych” – twórców i fantastów. Na koniec robimy pamiątkowe zdjęcie do rodzinnego albumu.
Tworzymy imprezę dla różnych środowisk i staramy się łączyć pokolenia - zobaczcie wywiad z Krzysiem.
Z Danielem z granaczas.pl rozmawiamy o grach – analizujemy, co ma na półkach, co już sprzedał i co niedługo wyjdzie, w co już graliśmy i jakie zrobiło to na nas wrażenie. Bardzo lubię z nim rozmawiać. Rozmawialiście kiedyś z nim o grach? Nieeee gracie? Idźcie, pogadajcie, coś Wam poleci.
Ubolewam tylko, że znowu nie było mnie na finale konkursu cosplay. A cosplayerów na imprezie można było spotkać na każdym kroku. Pamiętam, że konkurs miał być w sobotę od 17 do 20. Gdzieś się zagraliśmy, albo zagadaliśmy…
Była ósma rano, a już 22. Dopiero piątkowe popołudnie, a już niedziela 16. Czas w dobrym towarzystwie leci bardzo szybko. Najważniejsze jednak, że udało się spotkać całej zaplanowanej ekipie A samych rozmów z innymi konwentowymi Braćmi i Siostrami było tak wiele, że trudno o wszystkich wspomnieć.
Po kilku przejściach znalazłem nawet siebie na zdjęciu na szkolnym tablo. Gdybym nie był podpisany, trudno byłoby mnie rozpoznać.
XXIII Falkon przechodzi do historii. Była to bardzo przegrana/wygrana… udana impreza. Pojawili się niej pierwsi, młodzi konwentowicze jak i stare dinozaury. Za rok widzimy się znowu. Organizatorzy, możecie być z siebie dumni.
.jpg)































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz