czwartek, 1 września 2016

Aktywny w Szaleństwie ...i Kosmicznej Bazie!



Czas: 31.07. 2016 r.  godzina 22:50
Miejsce: Ciemna Strona Księżyca. Statek Mać Zeta. 
Cel spotkania: Pogadanka – „O nas, na przestrzeni wieków w dziejach Ziemi

Panowie! Minęło sporo czasu odkąd pojawiliśmy się na Planecie Ziemi. Pomimo że nasza obecność miała być utajniona i mieliśmy nie podejmować żadnych kontaktów, już pierwsi praludzie, którzy wyglądali zupełnie inaczej niż ich teraźniejsi odpowiednicy dokumentowali spotkania z nami. Chowając się po jaskiniach malowali na ścianach enigmatyczne, niezrozumiałe rysunki, celniej określane jako bazgroły lub ociosywali kamienne bloki nadając im kształt naszych pojazdów. Im więcej czasu mijało od tych pierwszych, prymitywnych wyobrażeń, tym ich zdolności artystyczne powoli, ale rozwijały się.

No i nie będę tutaj oryginalny, ale przecież w Templo de las Inscripciones, a dla tych, którzy nie znają ludzkiego języka – Świątyni Inskrypcji, w piramidzie schodkowej w Palenque w Meksyku, zbudowanej przez Majów, znajduje się kamienna, nagrobna płyta, na której rzekomo przedstawiono któregoś z nas. Ziemscy Badacze… widzą w tym reliefie postać siedzącą za sterami rakiety. To teraz zapytam się Was, chociaż wiem, że i tak się nie przyznacie. Kto utrzymywał bliskie kontakty z człowiekiem, na którego wołali K'inich Janaab' Pakala, będącego królem – kapłanem Majów? Jak zwykle wymowne milczycie… 

(śmiech na sali)

Panowie i Panie. Kontynuując ten wątek. Sprawozdania o obserwacji naszej aktywności występują w przeróżnych tekstach egipskich. Opisywali nas również starożytni kronikarze rzymscy. Będę rzucał przykłady z pamięci, mogę coś przekręcić bo było tego dużo, ale proszę… Marcus Tullius Cicero informuje, że w dzień widać było "2 słońca, nocą zaś 3 księżyce". Tytus Liwiusz w swoim dziele „Dzieje Rzymu od założenia miasta” także o nas wzmiankuje – „Niebiańskie tarcze sypiące iskrami”. W 220 roku przed ludzką datą Zero starożytni znowu widzieli dwa księżyce, a dwa lata później obserwowali już nas samych w świecącej odzieży. Rzymianom tak to się spodobało, że wizerunkami naszych pojazdów przyozdabiali swoje uzbrojenie. Ale głupi Ci Rzymianie! A czy ktoś z Was miał do czynienia z francuskimi monetami, na których przedstawiono nasz statek jako kulę z promieniami? Podobno w Chinach też bito monety z wizerunkiem „statków kosmicznych”. 

(szmer zdziwienia)

Przyspieszamy troszeczkę. W 776 roku, za panowania Karola Wielkiego, podczas oblężenia Sigiburga przez Saksończyków, „dwie duże czerwone tarcze latające ponad wojskami” wystraszyły wrogów. W 1209 roku, nad mnichami z angielskiego opactwa Byland przeleciał ogromny srebrny dysk. Pewnie tym wesołym grubaskom musiał przypominać bochenek chleba lub pętko kiełbasy. Pół wieku później ten sam intruz bezczelnie przerwał śniadanie braciom zakonnym z opactwa Apfleforth. No proszę… nie daliście im spokojnie zjeść śniadania? Kronikarze z Apfleforth również wspominają o przelocie srebrzystego dysku nad kościołem. Polataliśmy sobie nad Zurychem w latach 1547 – 1558. Na ratuszu w tym mieście znajdują się miedzioryty przedstawiające tajemnicze obiekty widziane przez mieszkańców.

No i… pojawiamy się w sztuce sakralnej. Święte oburzenie! Ufo na obrazach z czasów średniowiecza. Wpiszcie to sobie w googlach, zobaczycie. Pisze pseudonaukowiec na stronie internetowej: „A oto Fresk z XVII wieku. Pod ramionami krzyża widoczne są 2 niezidentyfikowane obiekty”.



Mówię to, bo chce podkreślić, że „worki z krwią” szybko zorientowali się, że nie są sami. W zjawiskach, których nie potrafią wytłumaczyć, doszukują się naszego działania. I tak oto można się spotkać ze stwierdzeniem, że współpracujemy z Kościołem i „Wiele cudów ma poza ziemską przyczynę” Mało tego! Mamy pomagać Aniołom w tak zwanej „Opatrzności Boskiej”… Jest to mniej więcej, za słowami teologów: „nieustanna opieka i wszechmocnego Boga nad dziejami świata i poszczególnych ludzi, poprzez którą pokazuje On swą mądrość, dobroć i miłość”. Ja się pytam. Czy ktoś z Was dorabia sobie na boku? Najbardziej jednak podoba mi się twierdzenie, że Kopernikowi pomogliśmy „ruszyć Ziemię” Tym samym jesteśmy odpowiedzialni za śmierć Giordano Bruno? 

Lubię czytać ludzką literaturę. Mam dwa fragmenty, które uwielbiam! Pierwszy to Szekspir z „Hamleta” "Są dziwy w niebie i na ziemi, o których ani śniło się waszym filozofom." To ewidentnie o nas… Druga rzecz pochodzi z „20.000 mil podmorskiej żeglugi” pana Verne, kiedy to jeden z naszych pojazdów staranował przez przypadek statek Scotia i ludzcy inżynierowie oglądają szkody ”[…] głęboko pod linią wodną ujrzeli rozdarcie foremne w kształcie trójkąta równoramiennego, blacha żelazna była przekrajana tak czysto jak nożycami. Narzędzie więc, którego dziełem był ten otwór, musiało posiadać hart niezwykły[…]” Tym sposobem przeszliśmy płynnie… do naszych kolegów i koleżanek z ekip podwodnych, na których ludzie znaleźli określenie USO. Ale ich działalność nie jest tematem dzisiejszej pogadanki. 

Poruszę jeszcze jedną rzecz. W ostatnich latach padło twierdzenie, jakoby jesteśmy sprawcami kręgów w zbożu i już niedługo to samo czeka kolejne - że Płaskowyż Nazca używaliśmy jako lodowiska. Przyznam, że długo ludzkości zajęło wydedukowanie, że nie lądujemy statkami na kołach lub czymś podobnym i musimy wytracać chyżość na kilometrowych, utwardzanych odcinkach.

Inna sprawa, która jest również wyssana z palca to zjawisko orbs zauważane na fotografiach. Ludzie mówią, że są to formy energii, efekt uboczny przejścia naszych statków z głębokiego kosmosu do ich rzeczywistości. Czyli, że orbsy są efektem ubocznym tranzytu międzywamiarowego. Piękna nazwa na drobinki kurzu, krople wody lub małe ziemskie owady, które odbiły światło lampy błyskowej i popsuły zdjęcie. Ale i na bliki mówią, że to rzeczy nie z tej Ziemi.

(delikatne szemranie i uśmiechy zażenowania)

Powiem Wam, kto nas zauważa. A sprawa to niezwykle ciekawa. Otóż zdaniem „Badaczy Zjawisk Paranormalnych” obserwują nas przede wszystkim ludzie o „otwartych umysłach”, a nie głupki… tzn. sceptycy. Oponentów zaś określają jako złośliwych i mało obiektywnych. I podobno to my – trzeba podkreślić, doprowadzając do kontaktu wybieramy takich o silnej psychice. No… niektórzy z ludzi mają wysokie zdanie o sobie. Wówczas ci „Badacze” mogą mówić i inne rzeczy, typu – „Podjęliśmy z Obcymi grę intelektualną”, „Rozpoczęliśmy polowanie”, „Kontakt został podjęty” i moje ulubione „Podjęcie dialogu”. Lubię też określenie „Inteligentne zachowanie obiektu” Cóż to ma znaczyć? Wystarczy, ze przelecimy nad miastem, dwa razy zakręcimy i już inteligentne?

(uśmiech z nietrafionego dowcipu prowadzącego)

Bardzo często można usłyszeć tezę, że to my potrafimy zainicjować myśli. Spotykałem się z tym, kiedy na zdjęciach wykonanych przez ludzi widać nasze statki powietrzne. Osoba taka tłumaczy, że „poczuła potrzebę wykonania zdjęcia”. Czy ktoś z Was to praktykuje, a ja o niczym nie wiem? Żartuje… Te zdjęcia oczywiście są zrobione przypadkowo i bardzo często rozmazane, niewyraźne, a nasze srebrne "strzały" poucinane i nie widać ich w całości. Gdy ktoś sfotografował nas na „skraju zdjęcia” u samej góry, to głupki… sceptycy mówią, że autor zdjęcia podwiesił statek kosmiczny na sznurku. Ale już co innego będą twierdzili prawdziwi „Znawcy”, oświeceni „Badacze”: „Rozmazane zdjęcia i niedokładnie widoczne obiekty obcych, służą ochronie naszej psychiki. Są wentylem bezpieczeństwa. W takim przypadku nasz umysł broni się i dochodzi do wyparcia ze świadomości tej wiedzy. Obcy bardzo powoli chcą pokazać, że są obecni w naszym życiu i być może, już niedługo dojdzie do przełomowej sytuacji…

Ci „Wybrani” nie poprzestają na powyższych stwierdzeniach. Może się zdarzyć, że różni ludzie skierują obiektywy swoich aparatów w tę samą stronę i w tym samym czasie wykonają zdjęcia. Zgadnijcie, komu uda się uchwycić nasze obiekty? Tak jest, tylko Wybrańcom. „Nie każdy potrafi napisać Sonatę Księżycową” – tłumaczą później po Internecie właściciele tych w większości fałszywych zdjęć. Aha… i dziwnym trafem, ale częściej udaje się nas sfotografować aparatami o gorszych parametrach technicznych.

(śmiech)

Od dawna ludzkość siedzi w erze zdjęć cyfrowych. Człowiek w każdej chwili może strzelić sobie fotkę. A Ty Stasiu jakbyś nie wiedział o co chodzi. Wjebałeś się bezczelnie, przepraszam za słowa, przed obiektyw kamery podczas relacji na żywo z amerykańskiego Dnia Niepodległości. I jeszcze żebyś przeleciał na pełnej szybkości, żeby było Cię widać na jednej klatce, w czasie analizy filmu robionej przez jakiegoś zboczeńca - ufologa. Ale nieee... Przeleciałeś sobie wolniutko, zadowolony i teraz wszyscy grzmią. Wiecie przecież co mówią ludzie. Cytuję ponownie: "Oni są już od dawna. Swoimi krótkimi, ale częstymi pojawieniami starają się przygotować nas na ich wizytę" No słyszycie? Teraz już wiecie dlaczego prowadzę tę pogadankę… Podziękujcie Stasiowi. 

(Dziękujemy Stasiu – słychać na Sali. 
Stasio dostaje prztyczek w głowę od kolegi siedzącego za nim. A on sam zarumieniony wstaje i kłania się teatralnie - Przepraszam)

Dobrze. Już kończę. Człowiek prowadząc badania nad swoim ciałem odkrył, że ludzkie oko może zarejestrować jedynie 13% z otaczającej go rzeczywistości. Natychmiast my dostaliśmy czarodziejską umiejętność – niewidzialność na 100%. Tym sposobem porywamy ludzi i pobieramy od nich próbki skóry, płynów ustrojowych… No bez jaj! Prawdopodobnie mamy hodować nowego człowieka. „Zmiana genetyczna struktury tkanek. Genetycznie nowa rasa” No i przecież mają dowody, a świadkowie obrazowo opowiadają jak dochodzi do „spotkań sypialnianych” Poważnie! Ludzie mówią jak jest! Erotomani! 

Nasza misja tutaj ma trwać jeszcze do kolejnego, trzeciego z rzędu ułożenia się gwiazd w odpowiednim porządku. Potem zawijamy manele i zmykamy do domu. Wydaje się, że opowieści krążące we Wszechświecie, że na Ziemi śpi Cthulhu to czyste bajki.

Dziękuję! Dobrej Nocy!


A zdjęcie na samej górze pochodzi z Fallouta 3.