czwartek, 31 października 2019

Nekropolia

 
 
Dawno temu, kiedy byłem dzieckiem, mój starszy brat i jego kolega zaproponowali mi nocną wycieczkę na cmentarz. W tamtym czasie było to dla mnie nie do pomyślenia. Nie mogłem uwierzyć, że można zrobić coś tak bardzo szalonego, a jednocześnie, czekałem na moment kiedy w końcu wyruszymy. Wyobrażałem sobie niesamowite rzeczy i sytuacje, które będą tam na nas czekały. Groby, szum liści na drzewach oraz w trawach, pohukiwania sowy i wielki księżyc. I pewnej ciepłej, wakacyjnej nocy, we trzech znaleźliśmy się na cmentarzu. I nic niezwykłego się nie wydarzyło. Cmentarz tamtej nocy był najzwyklejszym miejscem na świecie... Wtedy to postanowiłem, że muszę powtórzyć tę wycieczkę, ale tym razem przygotuję się do niej lepiej i będę przede wszystkim sam.

niedziela, 20 października 2019

Kwestia Smaku - opowieść wiedźmińska



Każda potrawa z dodatkiem czosnku staje się smaczniejsza.

Jaskier. Pół wieku poezji





Już z daleka Wiedźmin czuł zapach jedzenia dochodzący z karczmy, do której zmierzał. Prowadził za sobą małego osiołka, z grzbietu którego zwisało truchło kikimotry.

Na spotkanie z Wiedźminem wyszedł uśmiechnięty karczmarz, wycierając ścierką tłuste dłonie.

- Kikimora ubita. Należy  się... - zaczął Wiedźmin.

sobota, 21 września 2019

Zima na szlaku - opowieść wiedźmińska




Od domu dzieliło mnie już mniej niż dzień drogi, a że słońce chyliło się ku zachodowi  i głód doskwierał niemożebnie, zatrzymałem się na popas i nocleg w Karczmie "Pod Trzema Kawkami". Gdy już byłem solidnie najedzony, a w izbie nikogo poza mną nie było, rozsiadłem się swobodnie za stołem i poprosiłem karczmarza o ostatnie piwo przed snem... i wtedy do Karczmy wszedł On. Jakież było moje zdumienie, kiedy swe kroki skierował w moją stronę i zapytał, czy może się przysiąść... Zgodziłem się, poprosiwszy karczmarza o piwo dla mojego niespodziewanego towarzysza...

sobota, 7 września 2019

Koszmar w Lublinie




O tym, że z okien lubelskiego Trybunału Koronnego wystają tajemnicze macki, powiadomił mnie Mój Przyjaciel Yaho, wysyłając zdjęcie artykułu na Dzieje się w Lublinie. Uśmiechnąłem się szczerze, ale po chwili zasępiłem, złapałem za brodę i pomyślałem – Czy jest coś, co mogłem pominąć w moich badaniach związanych z Mitologią Cthulhu i legendami z okolic Lublina?  Wszak wydawało mi się, że temat nie jest mi obcy, ale mając na uwadze zdanie: "Trzeba rozszerzać swoje horyzonty na tematy wszelakie! Poznawać opinie i zdania innych ludzi. Należy wypracowywać na sam koniec własne osądy! A już wypracowane i tak poddawać testom", musiałem się temu przyjrzeć z bliska.

wtorek, 9 lipca 2019

Afterbomb Madness - relacja z sesji




Minęło bardzo wiele przygód w klimatach Zewu Cthulhu, jednostrzałówek i tych, rozłożonych na kilka sesji, zanim zdecydowałem się na poważnie wprowadzić do naszego erpegowania nowy system. Jak pisałem w „Kolekcjonerze Postaci” do grania w rpg, przygotowywałem swoje państwowe dzieci około dwóch lat.  Początkowo wiedzę dawkowałem powoli, a kiedy byliśmy już po kilku sesjach i zobaczyłem, że każdy „wie, o co chodzi” i moje obawy, że rozrywka ta zostanie niezrozumiana, delikatnie zacząłem opowiadać o systemie Afterbomb Madness.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Ośrodek Upraw i Resocjalizacji




Jestem młodszym redaktorem w jednej z warszawskich gazet. Dzisiaj miałem udać się do pewnego, tajemniczego miejsca we Wschodniej Polsce, które od ponad roku, budzi szczere zainteresowanie opinii publicznej i przeprowadzić ekskluzywny wywiad z jego pomysłodawcą. Obiecano mi również, że będę mógł przyjrzeć się działalności ośrodka, a nawet zrobić kilka zdjęć. To dla mnie osobisty zaszczyt i honor, a gazecie gwarantuje sprzedaż całego nakładu.

sobota, 29 czerwca 2019

Słuchawki


Nie jestem zboczony na punkcie muzyki, żeby przez cały czas jej słuchać i udawać, że tylko ona sprawia mi największą przyjemność, dając mocny pretekst, byście mogli bez skrupułów, nazwać mnie muzycznym zombie. Wszak cisze lubię nawet bardziej. Ale gdy wychodzę z domu, jadę do pracy, lub muszę przebywać w większym gronie ludzi, a wiem, że nie nawiążę z nimi żadnego kontaktu, to prawie zawsze w uszach mam słuchawki. Zwariowałbym już dawno, gdybym wystawiał się na przypadkowo podsłuchane rozmowy i muzykę, która mnie nie interesuje.