sobota, 1 listopada 2025

IV Fantastyczny Festiwal Wyobraźni StarFest — relacja z uczty dla duszy i wyobraźni!

IV Fantastyczny Festiwal Wyobraźni StarFest był dla mnie długo wyczekiwaną, a przy tym w pełni spełniającą oczekiwania imprezą. Trzy dni minęły błyskawicznie, jak rzut kością na inicjatywę, a choć z mnogości atrakcji skorzystałem może w 25 procentach, to i tak nasyciłem się nimi po brzegi.

Festiwal odbył się w Hali Targi Lublin S.A., przy ulicy Dworcowej 11, 20-406 Lublin, Polska – miejscu, które na te trzy dni przemieniło się w prawdziwe królestwo fantastyki, pełne dźwięków, kolorów, opowieści i ludzi z pasją.

W pracy, jak tradycja nakazuje, wywiesiłem na tablicy ogłoszeń (drzwi do Katedry Drukarskiej) informację o StarFeście wraz z konkursowym plakatem. Z młodzieżą toczyliśmy rozmowy, przygotowania, analizowaliśmy program, gdy tylko się pojawił. Atrakcji było tak wiele, że nie sposób ich wszystkich ująć w jednym tekście – już wiem, nie dam rady wszystkiego opisać. Pomagała w tym jednak przejrzysta tabela programowa, którą miałem wydrukowaną (bo wiadomo – klasyka), a dla nowoczesnych wszystko dostępne było także w aplikacji Konwecik.


W piątek pojawiłem się tuż po otwarciu, w towarzystwie mojej redakcji - Alicji i jej przyjaciółki Mai. Szybka akredytacja, kurtki do szatni – i w wir wydarzeń! Tuż przy wejściu do Hali C rozłożyła się Planeta Czytelnika. Krótka rozmowa z Anią i Łukaszem o życiu, premierach książkowych i systemie RPG Karhorra. Michał Grelak, autor gry, prezentował swój system zarówno na stoisku, jak i podczas prelekcji, a do tego można było rozegrać przygodę. Ogłosił też wspólnie z Planetą Czytelnika planowaną zbiórkę opowiadań – i trzymam kciuki, bo 31 października już została ogłoszona!

Obok rozstawił się Franek Piątkowski – spotkanie z nim to zawsze uczta. Na StarFeście premierę miała jego nowa książka Zamawiacz, którą zdobyłem z autografem. Rozmawialiśmy też o powstającej grze fabularnej Powiernicy od Wydawnictwa Hengal, a także zobaczyłem prototypową talię karcianki z grafikami Marty Żurawskiej, ilustratorki książek Lędziana. Całość zapowiada się klimatycznie – wiem już, że wyląduje na moim stole!

Zatrzymałem się również przy stoisku prezesa Federacji Fantastytki Feniks, by pogadać z Krzysiem Misiem i jego żoną Beatą o minionych i nadchodzących imprezach. Zaopatrzyłem się przy okazji w tomik „Limeryki I. Czasem żartem, trochę serio”. A zaraz potem spotykam Shiro ze Stachem, nowym koordynatorem Falkonu.

Hala C była prawdziwym rajem dla fantastów – stoiska z książkami, wydawnictwami, rękodziełem, RPG-ami, grami karcianymi i wideo. Kubki, przypinki, koszulki, miecze, kości – jednym słowem wszystko, co fantaście do życia potrzeba. Na końcu hali stała scena główna, gdzie odbywały się prelekcje, koncerty (m.in. Luca, Chrust, Weljar), nauki tańca, pokazy magii, a także przyciągający tłumy konkurs cosplay.

I wtem – są! Lisia i Mroczysław! Już wiadomo, że impreza będzie dobrze obfotografowana! :D

Zdjęcie - Mroczysław




Tu też swoje miejsce mieli Spartans ASG – można było „postrzelać” i obejrzeć ogrodzony przed hordą zombie szpital polowy w klimatach postapo. W Wiosce Star Wars czekała Świątynia Sithów, Kantyna 79, arena oraz zbrojownia. Dużym zainteresowaniem cieszyła się Wystawa „Powrót do Przyszłości” – był kondensator strumienia ("Pośliznąłem się na kiblu i uderzyłem głową zlew" - Emmett Brown, rok 1955!), a obok stał majestatyczny DeLorean DMC-12. Legio XIIII GMV Pro Antica stanęli obozem i pozwalali przyjrzeć się z bliska uzbrojeniu oraz posłuchać opowieści o rzymskich wyprawach. Ich przemarsz jak zawsze – widowiskowy!

Na stoisku Gry na Czas z wielkim banerem Blade Runnera pogadałem z Danielem i Czarkiem o nowościach – co schodzi jak ciepłe bułeczki, a co dopiero nadchodzi... Czarek rozwija Ildeum, które śledzę z rosnącym zainteresowaniem.



W Hali A rozstawili się moi ukochani ludzie z Żywieckiego Stowarzyszenia Fantastyki „Parzenica”, dostarczając elektronicznej rozgrywki przez trzy dni! Konsol, komputerów przywieźli rekordową ilość. Turnieje, nagrody, zabawa. Zwykle gram w Quake III: Arenę, ale w tym roku nie dotknąłem klawiatury ani na sekundę! Za to porozmawiałem z ekipą – jak zawsze pozytywnie.

Ale wiadomo! Na konwentach najważniejszy jest kontakt z ludźmi. Fani spotykają tu twórców, słuchają prelekcji, łapią inspiracje, a mimo ciągłego spotykania znajomych, kluczowa jest własna, zgrana ekipa. W moim przypadku – Magda, Karol, Daniel i Tomasz. Ograliśmy kilka planszówek: Karaka, Ubongo (zwykłe i 3D), Catana z dodatkami, którego specjalnie na konwent sprowadził nowy kompan – Paweł. Świetny gość do grania i gadania!


Brałem też udział w pokazie Mrocznego, który prowadził rozgrywki w Star Trek: Away Missions (Zobaczcie rozgrywki I, II, III). Miał też prelekcję „Zrozumieć grę – Dead by Daylight”. Sebastian natomiast rozstawił stół z Fallout: Wasteland Warfare – udało się chwilę postrzelać i polawirować figurkami po klimatycznych, własnoręcznie zrobionych makietach.

Gamesroom był pod opieką niezłomnej ekipy 3k6 Kolektyw – około 500 tytułów (choć mój syn stwierdził: „Tato, oni mają tyle samo gier co my!” – no nie, zdecydowanie mniej :)). Organizowali pokazy, turnieje i zachęcali do inicjatyw: SAGA – one-shot RPG day, 3k6 Festiwal Gier i Popkultury 2026, które już w następnym roku będą aktywne na "lubelskiej planszy".




SAGA - one-shot RPG day - zdjęcie Mroczysław


Armatni wystrzał wdzięczności dla ludzi ze strefy dziecięcej – Rafaelo Magic Events! Mali fantaści byli tam w pełni zaopiekowani, zadowoleni, kolorowo pomalowani. Mój syn z równą chęcią grał z nami w planszówki, co bawił się w tej cudnej strefie.

Tuż obok rozstawiła się ekipa z BC Sparking Void i prezentowała areny. To był raj dla Karola! Ze swoją wyrzutnią i bączkami kręcił z chłopakami jak szalony – był w swoim żywiole!

Jak zwykle tropiłem motywy Cthulhu i Fallouta. Niestety, z przyczyn tajemniczych nie odbyła się prelekcja „Legion z Fallout NV vs historia”. Szkoda, może następnym razem. Za to spotkałem Joshuę Grahama z Fallout: New Vegas, który ponoć wyszedł z Kanionu Zion! Wielkiego Przedwiecznego można było dostrzec „nieuzbrojonym okiem” – książki, komiksy, koszulki, gry…

Atrakcji było jeszcze więcej – od wierzeń słowiańskich, przez Avengersów, klocki Lego, Wiedźmina, Warhammera – po rękodzielników i cosplayerów. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Ale najważniejsze, jak zawsze, były spotkania z ludźmi i wspólna zabawa. Syndrom pokonwentowego odstawienia trwał u mnie, jak zwykle, około tygodnia.

Kolejna edycja StarFestu została już zapowiedziana na 16–18 października 2026 roku. Będziemy!



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz